niedziela, 1 listopada 2015

Przed koncertem

nadszedł ten dzień, dzień koncertu. Każdy z chłopaków zaczynał się denerwować. No cóż kto by się nie denerwował mimo ich chyba setnego występu nigdy nic nie było wiadomo co można było się spodziewać po psycho fanach i anty fanach. Każdy z nich był okropny, nie raz próbowali obrzucać ich pomidorami, jajkami a nawet spleśniałymi owocami. Znowu psycho fanki próbowały wchodzić na trybuny i całować każdego chłopaka po kolei nawet groziły im, że sie zabiją jeśli nie zostaną ich chłopakami. Nawet niekiedy dochodziło przez to do samobójstwa kiedy dowiedzieli się o zaręczynach Zayna. To było dla chłopaków okropna wiadomość. Musieli tłumaczyć fankom, że nie są w stanie chodzić z każdą z nich i żeby uszanowali ich życie prywatne w końcu każdy ma prawo do własnej miłości tak jak i w tym przypadku kiedy dowiedzieli się o związku, który nie miał prawa przetrwać a jednak im się to udało była to para niezbyt mile widziana, chociaż były też fani i ich bardzo wspierali. Byli im bardzo wdzięczni za to, że są z nimi. A kogo mam na myśli dowiecie się w następnym rozdziale.
Jak już wspomniałam nadszedł dzień koncertu, chłopcy byli już w swoich szatniach. Harry siedział jak zwykle sam zamyślony. Gapił się po prostu w jakiś punkt nie wiadomy nawet dla niego bo nawet nie był tego świadomy. Siedział tak i siedział, gdy nagle wszedł Louis i wyrwał go z tego namysł poklepując go w ramię.


-Nad czym tak myślisz Haryy?- zapytał się jak tylko chłopak podskoczył gdy ten go poklepał. On spojrzał na niego i przez chwilę nic nie mówił.


-A wiesz nad niczym tak tylko sobie myślę


-Mhm, właśnie widzę Haz.. Gapisz się w jakiś punkt i nawet nie zauważyłeś kiedy tu wszedłem- Harry znowu na niego spojrzał.


-No może ale to naprawde nic poważnego Lou- chłopak westchnął tylko i skierował się ku oknie. Nie wiedział co jest Harremu ale bardzo się o niego martwił z dnia na dzień było z nim gorzej, coraz bardziej zamykał się w sobie już nie był tym chłopakiem co kiedyś. Zabawnym i zawsze wesołym. Teraz był smutny i bardziej zamyślony.
Gdy tak przebywali w ciszy, ktoś zapukał do drzwi, to był Nail.


-Chodźcie za pięć minut zaczynamy.- Nail spojrzał na Harrego a potem na Louisa.


-Już go pogonie do rzeczywistości nie martw się- powiedział Lou gdy zauważył jak Nail patrzy się na Harrego.
Louis kolejny raz podszedł do niego i znowu go poklepał po ramieniu a on znowu podskoczył.


-Idziemy Hazz- bez żadnych słów chłopak wstał i wyszedł razem z Louisem zaśpiewać dla fanów.

1 komentarz:

  1. Jestem pierwsza ;) przeczytałam całeee... mimo że nie jestem ich fanką to mnie bardzo zaciekawiłaś że aż będe czytać dalej ... życze ci: WENY :*

    OdpowiedzUsuń